No to szybko, zanim wzwód literacki mi minie. Albo zanim oślepnę do reszty. Dzień po przekroczeniu granicy przez Rosjan, w dniu, kiedy Witkacy popełnił samobójstwo - 18 września 2013 roku, swą pierwszą odezwą do narodu, Oralny przekroczył granice ekranu i łamiąc wszystkie szyfry, wylał się kolorowa plamą przed Wasze mniej lub bardziej zdrowe oczęta. Tym, którzy już nie widzą, niech ci, u których pręciki i czopki są we właściwych miejscach, opiszą czym my się tu RACZYMY. Tfu! Oby nie. Częstujemy RACZEJ. Tfu z tym raczej! (A trzeba było uważać na metanol!)
Na początek wznieśmy więc toast poczciwym etanolem, klarownym i krystalicznym jak ma dusza i tak, jak ona, zamknięta w twardej, kruchej i nieforemnej butli. Niech nam się żyje z górki! Niech kolejki w NFZ ulegną atrofii! Niech nasz upór i znój w kolejkach w aptekach zostanie zwieńczony gratisowymi lekami! Niech lekarze wypowiadają swymi koralowymi usty tylko same trafne diagnozy i pomyślne rokowania! Życzmy sobie skrócenia oczekiwania na protezy stawów z 17 lat do 17 miesięcy (bo nie wiem czy się muszę już zapisać?) Niech nasze oczy, pozbawione mętów i degeneracji plamki żółtej, widzą wszystko w różowych barwach, a co tam, pójdę na całość - w tęczowych! Niech się nam kości zrastają, szwy nie rozłażą, mózg nie ulega zgąbczeniu, a członki wiotczeniu!
No co, nierealne? A Sto Lat to niby takie prorocze?!
Tym, którzy mają prawidłową krzywą glukozy (bo ponoć dobra glukoza rano na czczo to za mało, by poczuć się zdrowym), zapodaję torcik:
O, za mało? No to prosto z mojej lodówy wjeżdżają kolejne. Smacznego!
I kawusia z kostkami:
Co? Że zemdliło? To teraz coś dla cukrzyków.
Pardon, że dla Was, słodcy moi, tylko tyle, ale prócz tego w lodówce mam jeszcze tylko kości na zupę, żeby się wpasować w ramy Kręgosłupa. No ale dieta, to dieta. Lekko nie jest.
Rocznice sprzyjają podsumowaniom, statystykom i takim tam micyjom, do których nie przywiązywałam zbytnio wagi. Jednak, pozwolicie, że zabłysnę, jak kometa, jasno i krótkotrwale, jednakowoż wpisując się w annały blogosfery.
Jak zdążyliście zauważyć, postów na Oralnym jest prawie tyle, co miesięcy roku. Jak łatwo nawet dyskalkulikom obliczyć, pojawiają się one circa raz w miesiącu, co czyni mnie kobietą doskonałą. Większość z Was pragnie, bym wykrwawiła się na śmierć, zwiększając periodykę i perystaltykę. Otóż, mogę to wziąć pod uwagę. Sprzyja mi bowiem kilka okoliczności. Choroby, niestety, nie chcą przejść procesu regresji, wręcz przeciwnie, rozrastają się niczym osteofity i klata kulurysty. A więc obawy, że tematów może zabraknąć, są płonne. Nie dość, że tematów nie zabraknie, to Czytelników również. Jak na blog, który ma kilkanaście wpisów, statystyki są imponujące. Dostaję od Was maile, w których dajecie mi porady zdrowotne, recepturarze i zalecenia. Dziękuję! Poproszę jeszcze!
Cóż w życiu mym prywatnym, w aspekcie chorób, przez ten rok? Pech chciał, że podczas ostatniej rehabilitacji doznałam bóli porodowych kręgosłupa i musiałam ją przerwać. Kolejny cykl, który mnie obejmował, objął także mojego wirusa, no a razem to się nie da na kozetkę . Tak więc rok w plecy. Ałć!
Ale za to pojawiły się męty, żółtaczka lawendowa, podejrzenie boreliozy, ból kolan, otyłość, niedowidzenie, drugie okulary do czytania, ból stawów w palcach. Ale to tylko SKS.
Ach, zjedzmy czekoladkę.
Cóż w życiu mym prywatnym, w aspekcie chorób, przez ten rok? Pech chciał, że podczas ostatniej rehabilitacji doznałam bóli porodowych kręgosłupa i musiałam ją przerwać. Kolejny cykl, który mnie obejmował, objął także mojego wirusa, no a razem to się nie da na kozetkę . Tak więc rok w plecy. Ałć!
Ale za to pojawiły się męty, żółtaczka lawendowa, podejrzenie boreliozy, ból kolan, otyłość, niedowidzenie, drugie okulary do czytania, ból stawów w palcach. Ale to tylko SKS.
Ach, zjedzmy czekoladkę.
Skoro już tak sobie siedzimy nad kawusią, konsumujemy co tam kto sobie na talerzyk włożył, czy tylko ogryzamy kości palców, to może zapytam Was o coś. Pytaniozadanie brzmi:
NIECH MI DZIŚ KAŻDY TUTAJ WYMIENI
JAK GO CHOROBA ZDOŁAŁA ZMIENIĆ?
CZY WYPŁYNĘŁY Z TEGO KORZYŚCI,
ŻE MOŻNA SZCZOTKĄ PROTEZĘ CZYŚCIĆ?
CZY WRĘCZ PRZECIWNIE - SAME KŁOPOTY
ŁĄCZNIE Z ODCIĘCIEM WAS OD ROBOTY?
PROSZĘ WYMIENIAĆ MINUSY, PLUSY
CZEKAM NA WASZE KOMCIE I NIUSY!
A KTO NAJLEPSZE WIEŚCI ZAPODA
NA TEGO CZEKAĆ BĘDZIE NAGRODA!*
MIŁO MI BĘDZIE, GDY W GRONO RENCISTÓW
FACJATĘ SWOJĄ ZDOŁACIE WCISNĄĆ
JAKA PRZYJEMNOŚĆ TO DLA DZIEWCZYNY!
DOŁĄCZ DO ZUSu I DO WITRYNY!**
I druga nagroda równorzędna:
Kto chętny do zabawy (nie musi mieć bloga), może pobrać numerek, upoważniający do wizyty u specjalisty 30.09.2014 (ale szybko, co?) i tym samym skierowanie po nagrodę. Ubolewam, że nie jest to pobyt w Ciechocinku.
A na drogę weźcie jeszcze po słoiczku! Sama robiłam zaprawy!
* fotografię nagrody wkleję niebawem :)***
** grono rencistów - w szpalcie po prawej
*** o, wklejam! :)
DO ZDOBYCIA DWIE RÓWNORZĘDNE NAGRODY -
NOTESY W LINIE PRZECUDNEJ URODY!
NOTESY W LINIE PRZECUDNEJ URODY!

szczegóły i dodatkowe fotografie notesu TUTAJ
I druga nagroda równorzędna:

analogiczne szczegóły TUTAJ.
Kto chętny do zabawy (nie musi mieć bloga), może pobrać numerek, upoważniający do wizyty u specjalisty 30.09.2014 (ale szybko, co?) i tym samym skierowanie po nagrodę. Ubolewam, że nie jest to pobyt w Ciechocinku.
A na drogę weźcie jeszcze po słoiczku! Sama robiłam zaprawy!
No, dosyć już tego obżarstwa! Następnym razem będzie o życiu codziennym i myciu włosów. Wrócimy do normalności po tych orgiach oralnych.