Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lutego 2016

Jak DYSKretnie prowadzić kampanię

     Nikt nie jest prorokiem nawet z własnym okiem, nie wspominając już, że we własnym kraju, czy choćby mieście, albo chociaż bloku. 
     Takim też prorokiem, jak się po półtora roku okazało, nie była moja okulistka. Nie oślepłam, jak wieszczyła. A powinnam, przynajmniej dla własnego dobra! Oszczędziłoby to mi stresu oglądania swego odbicia w lustrze. Odbicia, które niby nierzeczywiste, ale dające do myślenia. Odbicie bowiem zyskało na masie, osiągając masę krytyczną, tak krytyczną, że wyszło poza ramy, a ja nie mogłam już na siebie patrzeć bezkrytycznie. I tak oto przez dwa miesiące pobiłam rekord świata w traceniu masy i zyskiwaniu zdrowia równocześnie. Podczas, gdy obwody malały wraz z poziomem cholesterolu n.p.m., odwrotnie proporcjonalnie zachowywało się morale i zawziętość, podsycane hojnie wyjącą zawartością szafy.
         Wśród łachów ukrył się wabik, który zastawiłam sama na siebie. Dżinsy Desigual! Uwielbiam dżinsy, lubię Desigual, ale ich  wspólny owoc lędźwi i dizajnu w postaci dżinsów haftowanych, dziurawych, podszywanych, przeszywanych i co tylko, przeszło z hukiem wszelkie pojęcie. 
    Nie bez znaczenia jest również to, jak zauważyła Wasiuczyńska, że, zdaje się, stoję z Kaczką, bynajmniej nie lekarską, u >>przedproża sławy o zasięgu międzykontynentalnym i w muskularnych ramionach Tyrmanda. No i wobec takich niecnych zamiarów świata i wielkich martwych, nie mogę być obojętną i grubą. Nie wiem jak długie świat ma ramiona, ale może zdarzyć się tak, że nie zdoła mnie objąć.

    Co należy zrobić więc, by schudnąć w sposób tak spektakularny całe 9 kilo w dwa miesiące? To proste - mieć kochanka! Niemniej zdając sobie sprawę, że kochanek to towar deficytowy i rozchwytywany pod ladą, polecam mniej problematyczną konsumpcję pomelo. Pomelo syci tak bardzo, że nie odczuwa się głodu. Ma więcej witaminy C niż cytryna i więcej potasu niż pomidory. No i stanowi antidotum na skrobię, wypełnia żołądek i posiada enzymy wpływające na spadek masy.
Oczywiście pomelo nie sprawdzi się, gdy jest dodatkiem do trzech dań głównych jako deser. Jadłam to co zwykle, ale w małych ilościach, ale wyrzekłam się słodyczy. Zdradziłam je podle i rzuciłam bezwzględnie z dnia na dzień. W moim przypadku to tak, jakby dać sobie zrobić operację plastyczną na żywca. Niby wykonalne, ale lekka panika jest.
Efekt jest połowicznie powalający, albowiem na razie okulistka wygrywa w proporcjach 2:1. Jestem na półmetku amputacji gabarytów.
A to wszystko for you, kręgosłupie! Ty wredna poczwaro! Niewdzięczniku! Żebyś nie musiał nosić tych worów z tłuszczem i potem jęczeć, że cię coś boli i strzyka. I tak masz dość po codziennym rzucaniu cie na matę i wyduszaniu ostatnich soków i dysków.
 A'propos dysków. Pora na pean żebraczy!


DYSKopaci, DYSKobole!
Co ja tutaj dziś pier...
Dziś wyjawię swoją wolę-
w DYSKurs z wami się więc włączę
DYSKografią swą w DYSKoncie.

Wszystkich Was do łona tulę,
cierpiąc wszak na DYSKalkulię
nie dam rady zliczyć wszystkich,
którzy do mnie dzisiaj przyszli.

DYSKotekowicze mali
pewnie bardzo się starali,
by zarzucić sobie DYSKiem
poszli tańczyć więc na DYSKę.

DYSKonterzy, ci furiaci,
poszli pewnie gdzieś na spacer
i promują elegancję,
kamuflując DYSKordancję.

DYSKdżokeje na swych klaczach
pędzą pewnie dziś do sracza
z DYSKomfortem, acz DYSKretnie, 
DYSKantysta zaklnie szpetnie.

Wkładam DYSK do DYSKofonu
lecz co płynie po pokoju?!
DYSKant słychać eunuchowy
z DYSKu, który prawie nowy.

DYSK mój L5 i L1
wyglądają, jakby Wiedeń
odwiedziły wraz z Sobieskim-
to się w głowie mi nie mieści!

Co tam w głowie! Z pleców spada
DYSKów strzały jak armada
dookoła się rozchodzą.
Chwila, Państwo się... rozchodzą?!

Poczekajcie, chwila mała!
DYSKineza mnie dorwała
z DYSKopatią i dystrofią
DYSKutuję filozofo (icznie).

Każdy z Was ma DYSKografię
albo chociaż ma dysGrafię.
A jak nie, to swe DYSKonto
scedujcie na blog ten. PRONTO!

Opuszczając okno bloga
wiedz, że pisze go nieboga, 
którą wesprzeć możesz kwotą
i nie zostać dziś idiotą.

Kwota owa, mała, chora
czysty to zysk inwestora
Złoty z VATem, nie majątek.
 Wrzuć złotówę na początek!



     A teraz czas na okrutną prawdę. Moje porady życiowe, zdradzone tajemnice pomelo i oda ku czci dysku nie były za darmo. Proszę teraz słuchać moich poleceń. By nie ulec DYSKredytacji w oczach autorki, nie narażając się jednocześnie na klątwę DYSKeratozy i by uniknąć wpisania na czarna listę na jej archaiczną DYSKietkę, a co najważniejsze, by nie zDYSKwalifikowac Kręgosłupa Oralnego w biegu po statuetkę Bloga Roku, skazując go na ostatnie miejsce w gronie blogów, i tu uwaga! publicystycznych (tak tak, tu mnie relokowano), uprasza się o :




*Środki uzyskane przez organizatora z głosowania SMS zostaną przekazane Fundacji Dziecięca Fantazja, której celem jest spełnianie marzeń dzieci zmagających się z chorobami zagrażającymi życiu i nieuleczalnymi.


A dlaczego startuję? To proste! BO MOGĘ! :)))))))



Filmik nie odtwarza się na innych stronach niż You Tube, ale obejrzyjcie, naprawdę warto:

klik!
I
I
I
V
https://www.youtube.com/watch?v=tuAPPeRg3Nw



czwartek, 18 września 2014

1 ROK - Rok Oralnego Kręgosłupa!

     No to szybko, zanim wzwód literacki mi minie. Albo zanim oślepnę do reszty. Dzień po przekroczeniu granicy przez Rosjan, w dniu, kiedy Witkacy popełnił samobójstwo - 18 września 2013 roku, swą pierwszą odezwą do narodu, Oralny przekroczył granice ekranu i łamiąc wszystkie szyfry, wylał się kolorowa plamą przed Wasze mniej lub bardziej zdrowe oczęta. Tym, którzy już nie widzą, niech ci, u których pręciki i czopki są we właściwych miejscach, opiszą czym my się tu RACZYMY. Tfu! Oby nie. Częstujemy RACZEJ. Tfu z tym raczej! (A trzeba było uważać na metanol!)



Na początek wznieśmy więc toast poczciwym etanolem, klarownym i krystalicznym jak ma dusza i tak, jak ona, zamknięta w twardej, kruchej i nieforemnej butli. Niech nam się żyje z górki! Niech kolejki w NFZ ulegną atrofii! Niech nasz upór i znój w kolejkach w aptekach zostanie zwieńczony gratisowymi lekami! Niech lekarze wypowiadają swymi koralowymi usty tylko same trafne diagnozy i pomyślne rokowania! Życzmy sobie skrócenia oczekiwania na protezy stawów z 17 lat do 17 miesięcy (bo nie wiem czy się muszę już zapisać?) Niech nasze oczy, pozbawione mętów i degeneracji plamki żółtej, widzą wszystko w różowych barwach, a co tam, pójdę na całość - w tęczowych! Niech się nam kości zrastają, szwy nie rozłażą, mózg nie ulega zgąbczeniu, a członki wiotczeniu!
No co, nierealne? A Sto Lat to niby takie prorocze?!

Tym, którzy mają prawidłową krzywą glukozy (bo ponoć dobra glukoza rano na czczo to za mało, by poczuć się zdrowym), zapodaję torcik:

 

O, za mało? No to prosto z mojej lodówy wjeżdżają kolejne. Smacznego!













I kawusia z kostkami:



Co? Że zemdliło? To teraz coś dla cukrzyków.


Pardon, że dla Was, słodcy moi, tylko tyle, ale prócz tego w lodówce mam jeszcze tylko kości na zupę, żeby się wpasować w ramy Kręgosłupa. No ale dieta, to dieta. Lekko nie jest.


     Rocznice sprzyjają podsumowaniom, statystykom i takim tam micyjom, do których nie przywiązywałam zbytnio wagi. Jednak, pozwolicie, że zabłysnę, jak kometa, jasno i krótkotrwale, jednakowoż wpisując się w annały blogosfery.

Jak zdążyliście zauważyć, postów na Oralnym jest prawie tyle, co miesięcy  roku. Jak łatwo nawet dyskalkulikom obliczyć, pojawiają się one circa raz w miesiącu, co czyni mnie kobietą doskonałą. Większość z Was pragnie, bym wykrwawiła się na śmierć, zwiększając periodykę i perystaltykę. Otóż, mogę to wziąć pod uwagę. Sprzyja mi bowiem kilka okoliczności. Choroby, niestety, nie chcą przejść procesu regresji, wręcz przeciwnie, rozrastają się niczym osteofity i klata kulurysty. A więc obawy, że tematów może zabraknąć, są płonne. Nie dość, że tematów nie zabraknie, to Czytelników również. Jak na blog, który ma kilkanaście wpisów, statystyki są imponujące. Dostaję od Was maile, w których dajecie mi porady zdrowotne, recepturarze i zalecenia. Dziękuję! Poproszę jeszcze!

Cóż w życiu mym prywatnym, w aspekcie chorób, przez ten rok? Pech chciał, że podczas ostatniej rehabilitacji doznałam bóli porodowych kręgosłupa i musiałam ją przerwać. Kolejny cykl, który mnie obejmował, objął także mojego wirusa, no a razem to się nie da na kozetkę . Tak więc rok w plecy. Ałć!
Ale za to pojawiły się męty, żółtaczka lawendowa, podejrzenie boreliozy, ból kolan, otyłość, niedowidzenie, drugie okulary do czytania, ból stawów w palcach. Ale to tylko SKS.

Ach, zjedzmy czekoladkę.


Skoro już tak sobie siedzimy nad kawusią, konsumujemy co tam kto sobie na talerzyk włożył, czy tylko ogryzamy kości palców, to może zapytam Was o coś. Pytaniozadanie brzmi:

NIECH MI DZIŚ KAŻDY TUTAJ WYMIENI
JAK GO CHOROBA ZDOŁAŁA ZMIENIĆ?
CZY WYPŁYNĘŁY Z TEGO KORZYŚCI,
ŻE MOŻNA SZCZOTKĄ PROTEZĘ CZYŚCIĆ?
CZY WRĘCZ PRZECIWNIE - SAME KŁOPOTY
ŁĄCZNIE Z ODCIĘCIEM WAS OD ROBOTY?

PROSZĘ WYMIENIAĆ MINUSY, PLUSY
CZEKAM NA WASZE KOMCIE I NIUSY!
A KTO NAJLEPSZE WIEŚCI ZAPODA
NA TEGO CZEKAĆ BĘDZIE NAGRODA!*

MIŁO MI BĘDZIE, GDY W GRONO RENCISTÓW
FACJATĘ SWOJĄ ZDOŁACIE WCISNĄĆ
JAKA PRZYJEMNOŚĆ TO DLA DZIEWCZYNY!
DOŁĄCZ DO ZUSu I DO WITRYNY!**


* fotografię nagrody wkleję niebawem :)***
** grono rencistów - w szpalcie po prawej
*** o, wklejam! :)

 DO ZDOBYCIA DWIE RÓWNORZĘDNE NAGRODY -
NOTESY W LINIE PRZECUDNEJ URODY!



szczegóły i dodatkowe fotografie notesu TUTAJ


I druga nagroda równorzędna:


analogiczne szczegóły TUTAJ.

Kto chętny do zabawy (nie musi mieć bloga), może pobrać numerek, upoważniający do wizyty u specjalisty 30.09.2014 (ale szybko, co?) i tym samym skierowanie po nagrodę. Ubolewam, że nie jest to pobyt w Ciechocinku.

 

A na drogę weźcie jeszcze po słoiczku! Sama robiłam zaprawy!



No, dosyć już tego obżarstwa! Następnym razem będzie o życiu codziennym i myciu włosów. Wrócimy do normalności po tych orgiach oralnych.